Wyplułem ze swoich poczerniałych płuc taką oto obrzydliwość. Amatorski, prymitywny black metal ocierający się o chaotyczną wręcz ścianę hałasu. Pomijając moje nikłe umiejętności obsługi instrumentów, brak w tym kręgosłupa i głębszej struktury. Czysta (brudna?) improwizacja. Oddające istotę tych dźwięków teksty (właściwie to słowa-klucze) to zapisane przez Guntera Priena ulotne fragmenty chorych wizji.
Jak ktoś chce to ścierwo na taśmie (zdezelowane TDK w ostukanym pudełku, bez żadnych naklejek i z czarno-białą, prostą okładką pizgniętą na drukarce), mogę mu podesłać za darmochę, to jest za koszt przesyłki (ewentualnie jako gratisowy dodatek do dowolnego zamówienia ze Złego Demiurga, wystarczy zadeklarować chęć na mailu). Około dwadzieścia takich starych kaset mi się ostało i spożytkuję je na to nagranie (nie odpowiadam za ich jakość, no ale darowanej kasecie się w taśmę nie zagląda ;-)). Jak ktoś nie lubi kaset, ani brać byle czego w ciemno, poniżej można sobie ściągnąć. Cztery utwory prezentujące cztery oblicza (z wielu) tytułowej "czarnej flegmy". W sumie godzina tortury i upodlenia. Teksty dostępne pod pierwszym linkiem...
PS. Okładkę zdobi rezonans mojego mózgu. Tylko ja odnoszę wrażenie że ten cyniczny, skurwiały organ naśmiewa się z całego tego koszmaru?
[LISTEN]
[DOWNLOAD]