
Nie napiszę w zasadzie nic odkrywczego. Chciałem po prostu zakomunikować że Poczta Polska to kurwy, złodzieje, nieroby i idioci. Niech mi ktoś wytłumaczy jakim cudem ta skurwiała instytucja jeszcze się uchowała. Nie dość że pizdy nie potrafią dostarczyć przesyłki, to jeszcze wracają ją do nadawcy w opłakanym stanie. Nie wiem kurwa czy PP organizuje mecze gry w "pierdolnij sobie paczką o ścianę", czy też testują nowe adidasy potrafiące rozjebać coś, co zabezpieczone by było 10 tonami bąblowanej koperty i owinięte drutem kolczastym, ale nad wyraz nieźle im to idzie. Sugeruję zatrudnić z powrotem gołębię pocztowe. Nie są kurwa tak szkodliwe jak obecni pracownicy tejże instytucji. Taki gołąb to najwyżej może mi nasrać na przesyłkę, ale przynajmniej jej nie rozpierdoli. A sytuacje że niektóre płyty, nawet nieźle zabezpieczone po rozpakowaniu wyglądają jak kurwa kamień Sagala (o ile w ogóle kurwa dojdą) świadczy o tym że sroga odjebka musi odchodzić. O sytuacjach gdzie listonosz przychodzi, zgina limitowanego winyla w pół i wpierdala do skrzynki pocztowej już nie mówię (tak, tak - autentyczna opowieść).
Nieeeee kurwa.... Później tego posta usunę, po prostu muszę się z kimś podzielić ową refleksją smutą jak pizda jeża. Dziękuję, dobranoc.
























