poniedziałek, 19 maja 2014

Wolf Omega [Pol] - Cult of the Purple Sun [2014]























Pod szyldem Wolf Omega tworzy dwóch gości z Lęku. Ukazało się jak dotąd jedno demo, wydane przez ten sam label co wypuścił na świat wspomniany Lęk. Na demie cztery proste utwory, pozbawione bassu (przynajmniej ja go nie słyszę, ale ja już w ogóle mało co słyszę po kilkunastu latach spędzonych z muzyką black/deathmetalową :-)) i z udawanymi bębnami. Proste, ale klimatyczne zarazem. Ciężaru zbyt wiele nie posiada, niesie za to chwytliwą, leśną (uwielbiam to słowo!) aurę. Dla mnie spoko, aczkolwiek demos Lęku bardziej przypadł mi do gustu.

1.WILK
2.MAG
3.WĘDRÓWKA
4.PURPUROWE SŁOŃCE

[DOWNLOAD]

piątek, 16 maja 2014

Lęk [Pol] - The Solitary Elect of Darkness [2013]






















Pięcioosobowa formacja z Rudy Śląskiej. Powstali w 2012 roku i nagrali jak dotąd jedną taśmę demo (wydaną w nakładzie stu egzemplarzy za sprawą niejakiego Wolfspell Records), którą właśnie postanowiłem tutaj zaprezentować. Zespół jest też aktywny koncertowo.
Rzecz to co prawda świeża, ale z tego co widzę wisi sobie legalnie do ściągnięcia z lastfma, jak i do odsłuchu na youtubie, tak więc myślę że nikt nie będzie miał nic przeciwko małej promocji na Antro (w innym wypadku pisać w komentarzu bądź na shoutboxie). Na treściwej kasecie mieszczą się dwa klimatyczne, nieco melancholijne utwory zajeżdżające trochę Burzum jak i ogólnie norweską nutą. Nic specjalnie odkrywczego, ale przyjemnie się tego słucha - dobry start. Zapewne będzie gościć w moich głośnikach przez pewien czas...

1.THE SOLITARY ELECT OF DARKNESS
2.IN THE WINTRY COLDEST NIGHT

[DOWNLOAD]

czwartek, 15 maja 2014

Cemetary [Swe] - Promo [1992]






















Taśma promo szwedzkiego Cemetery. Na niej dwa kawałki: "Where the Rivers of Madness Stream" oraz "The Funeral", zawarte w jednym pliku. Zespół podobno podążył potem w gothic metalowe klimaty, tutaj jednak tłukli jeszcze solidny i wpadający w ucho death metal. Warto się zapoznać.

[DOWNLOAD]

Darkfeast [Fin] - Hail Satan [1991]
















Jak już jechać z fińskim kultem, to na pełnej kurwie. Barathrum zaczynał pod nazwą Darkfeast i nagrał jeden materiał demo pod owym szyldem. Trwa ino 10 minut, ale co ciekawe brzmienie znacznie lepsze niż brzęczenie które wrzuciłem przed chwilą. "Lepsze" rzecz jasna nie znaczy że urywa fujarę swoją majestatyczną czystością. Jeśli jakość dźwięku przyrównać by do nacji, to Darkfeast byłby takim cygańskim biznesmenem: śmierdzi, bo taka natura rzeczy, ale mogło być znacznie gorzej. Bardzo cacy demko, raczej pod death metal, ale złe ziarno już zaczynało kiełkować w sercach tejże ekipy.

1.HAIL SATAN
2.SEALED BY BLOOD
3.CRUCIFIX MASTURBATION
4.BLACK MASS AND BLOOD
5.CORPSE DESECRATION
6.IMPURE ORGIES

[DOWNLOAD]

Barathrum [Fin] - Sanctissime Colere Satanas [1993]























Barathrum to raczej kultowy zespół dla Finów, no i miał chyba spory wkład w formowanie się tamtejszej sceny blackmetalowej (jakoś to z dupy ująłem, ale domyślacie się pewnie o co chodzi). Słuchanie tego demosa przypomina jednak oglądanie filmu pornograficznego na siedmiocalowym monitorze, przy jasności ustawionej na maksimum, kontraście na minimum, podczas gęstej mgły i w odległości 10 metrów od ekranu. Niby wiesz że coś się tam dzieje, domyślasz się że pewnie coś fajnego - ale chuja z tego wynika. Tak mniej więcej scharakteryzowałbym brzmienie tego wydawnictwa - coś tam pierdzi, trzeszczy i wrzeszczy, czasem wpadnie w ucho jakiś ciekawy motyw, ale esencje wyłapać ciężko, bo nagrywane to było chyba na starego kaprala w zmurszałym garażu (chociaż zdarzało mi się słuchać i czerpać przyjemność z materiałów o jeszcze gorszej produkcji). Zatem rzecz tylko dla kolekcjonerów. Chociaż w sumie kto o zdrowym umyśle kolekcjonuje mp3!? (zresztą... lepsze to, od kolekcjonowania "dzieł" sztuki współczesnej...) Zatem: dla ciekawych, głuchych i Prawdziwych.
Wyszło 200 sztuk tej sraki.

[DOWNLOAD]

Secrets of the Moon [Ger] - Unearthed Arcana [1995]
















Pierwszy demos szkopów, wydany w nakładzie kilkuset egzemplarzy. Co intrygujące, skład hordy całkowicie różnił się od obecnego. Na taśmie niespełna dwadzieścia minut przyjemnego, klimatycznego i raczej przystępnego grania.

1.INTRO
2.SCREAMS OF ANGUISH
3.LONESOME IN FOREST AT NIGHTFALL
4.SENSUAL DEFLORATION
5.SAILA
6.LUNA ECLIPSE

[DOWNLOAD]

wtorek, 13 maja 2014

Abigail [Jpn] - Descending from a Blackend Sky [1993]























Obok Sigh chyba jeden z bardziej kojarzonych zespołów blackmetalowych z Japonii. Powstali w Tokio w 1992 roku i grają po dziś dzień. Poniżej do ściągnięcia epka z 1993 roku, wydana na siedmiocalowym czarnym krążku w limicie 1000 egzemplarzy. Surowa, black-thrashowa młócka.

1.SWING YOUR HAMMER / THE LORD OF SATAN
2.MEMPHISTOPHELES
3.DESCENDING FROM A BLACKENED SKY
4.COUNT BARBATOS

[DOWNLOAD]

piątek, 9 maja 2014

Painslut [Ger] - This Is My War [2004]























Jedno z wydawnictw zajebistego austriackiego labelu Steiklang Industries spod skrzydeł którego wychodziły tak zacne projekty jak chociażby Rasthof Dachau, Leiche Rustikal, Tugend Mensch czy Operation Julmond. Painslut też tworzy w podobny deseń co wspomniane twory, czyli klimatyczny i przystępny mix industrialu i power electronics. Poniżej do ściągnięcia zapodaję vinyl-epkę nagraną w 2003 roku, a wydaną rok później w nakładzie 180 egzemplarzy.

1.THIS IS MY WAR
2.FOREVER I STAND

[DOWNLOAD]

środa, 30 kwietnia 2014

Xanctux [Pol] - Duhkha [2014]





















Kolejna kartka pamiętnika, w którym miast słów znajdują się abstrakcyjne obrazy malowane za pomocą dźwięków. Tym razem bardziej chaotyczna i przygnębiająca odsłona, bliższa raczej depressive blackmetalowym standardom (z tym że po pierwsze nie lubię słowa "depressive" w odniesieniu do muzyki, a dwa że metalu w tym tyle, co rozsądku w spotach wyborczych Twojego Ruchu). Muzyka i wokale jak zawsze mojego autorstwa, teksty wyszły natomiast spod piór Sorvahra i Guntera Priena (nie, nie tego niemieckiego oficera ;-)). Miłego gnicia!

1.W CUCHNĄCYM NIEBYCIE ODLEŻYN
2.MROK DUSZĘ ROZŻARZA I TĘSKNOTĄ PALI
3.PERENNIAL NIGHTFALL
4.DUHKHA


[DOWNLOAD@sendspace]

or

[DOWNLOAD@mediafire]

niedziela, 27 kwietnia 2014

Necrosyphilis #1 [1991]























Żeby to miejsce do reszty nie zmurszało, umieszczam skany polskiego zina Necrosyphilis. W środku padają takie nazwy jak Mortician, Hazael, Agathocles, Scarecrow, Rotting Christ, Amorphis etc, ponadto standardowo - recenzje, newsy i takie tam. Nie wiem kto jest autorem skanów. Miłej lektury.

[DOWNLOAD]

niedziela, 23 marca 2014

Unburied [Fin] - Veil of Damnation [1992]























Kolejny doom metalowy akt z Finlandii, tym razem zahaczający bardziej o klimaty funeral doom. Ponure, ciężkie, smętne, dość chaotyczne - ma w sobie "to coś". Takie plugawe, turpistyczne piękno - niczym Anka Grodzka jadąca na hulajnodze na tle nuklearnej pożogi. Ach.
Taśma warta posłuchania!

1.INTRO
2.BLACKEST CROSS
3.OBEISANCE
4.FORGOTTEN PRAY

[DOWNLOAD]

Unholy [Fin] - The Procession of Black Doom [1990]






















Propagatorzy death/doom metalu w Finlandii. Jest to chyba pierwsze demo nagrane pod tym szyldem, wcześniej ukazała się ino jedna taśma, gdy zespół nazywał się jeszcze Holy Hell. Brzmienie tak samo profesjonalne, jak widniejąca powyżej "okładka", przypominająca raczej opakowanie kanapki z salcesonem :-), w każdym razie posłuchać można.

1.The Procession of Black Doom
2.Apocalyptic Terror
3.Colossal Visions
4.Time Has Gone
5.Death Will Rule 

[DOWNLOAD]

sobota, 22 marca 2014

Pandemonium [Pol] - Devilri [1992]






















Demo łódzkiego Pandemonium nagrane w lutym 1992 roku w olsztyńskim Pro-Studio. W składzie Paweł Mazur (gitara, wokal), Przemysław Szymaniak (bass) i nieżyjący już Piotr Zubrzycki na garach. Masywny, ponury death metal utrzymywany w wolnych i średnich tempach. Zacny materiał.

1.DARK WINDS / HAGA SOPHIA
2.SUNLESS DOMAIN
3.UNHOLY EXISTENCE
4.DEVILRI
5.MIGHT OF THE GODS
6.MEMORIES

[DOWNLOAD]

Nihilist [Swe] - Premature Autopsy [1988]















Pierwsze demo Nihilist, czyli raczkującego Entombed. Osiem minut wpadającego w ucho death/thrash metalu. Warto poznać.

1.SENTENCED TO DEATH
2.SUPPOSED TO ROT
3.CARNAL LEFTLOVERS

[DOWNLOAD]

piątek, 21 marca 2014

Grand Belial's Key [UK] - A Witness to the Regicide [1996]























Charakterystyczna dla GKB okładka i charakterystyczna dla nich muzyka (oni te okładki robią chyba z obrazków dawanych przez księdza na kolędzie). Cztery chwytliwe wałki, łącznie dwadzieścia minut klimatycznego grzania.

1.Brook of Kedron / The Mourners Flock to Gethsemane
2.Conspicuous Imagery Adorns the Nunnery
3.Goat of a Thousand Young
4.The Hexenhaus Vigil 

[DOWNLOAD]

Katharsis [Ger] - The Red Eye of Wrath [1998]























Demo niemieckiego Katharsis. Zawartość black metalu porównywalna z zawartością alkoholu w cysternie spirytusu. Co tu dużo mówić - kwintesencja. Ukazało się to w nakładzie 150 sztuk.

1.Evil Seed Call
2.The Master and Dormant Lord
3.Mord und Totschlag
4.Abhorrence till Extinction
5.Like Hail
6.Watchtowers of Darkness
7.Satan's Curse (Possessed cover) 

[DOWNLOAD]

czwartek, 20 marca 2014

Fullmoon [Pol] - Warcrimer [1994]

Instrumentalny rehearsal Fullmoon, podobno jeszcze z 1994 roku. Nie wiem gdzie to się uchowało, czy latało na jakichś taśmach po znajomych, czy też ktoś to upublicznił po latach, w każdym razie jest. Jeden instrumentalny utwór, trwający niespełna osiem minut. Brzmienie całkiem niezłe jak na reha, a kompozycja bardzo chwytliwa i klimatyczna.

[DOWNLOAD]

Mütiilation [Fra] - Black Imperial Blood (Travel) [1994]






















Obok Vlad Tepes i Torgeist jest to chyba mój ulubiony twór z kręgów Les Légions Noires. Na tym materiale Mütiilation prezentuje mocno posępne oblicze tak muzycznie, jak i tekstowo, przy czym sposób ekspresji obłędu znacznie bardziej trafia w moje gusta niż spora część "depressive blackmetalowych" smutaczów (chociaż to samobójstwo dla Szatana popełnia już ze dwie dekady i jak na razie coś mu nie bardzo wychodzi). Surowe, szorstkie, dekadenckie, jadowite. Kto wielbi granie w stylu Moonblood, temu z pewnością siądzie. Od siebie polecam!

1.Magical Shadows of a Tragic Past
2.Skoger Av Onde Drom
3.Under Ardailles Night
4.Eternal Empire of Majesty Death
5.Black Imperial Blood (Travel)
6.My Travels to Sadness, Hate and Depression 

[DOWNLOAD]

Manes [Nor] - Maanens Natt [1993]






















Pierwsze demo Manes (to jest pierwsze wydane pod tym szyldem, gdyż wcześniej zespół egzystował jako Perifa). Później wznowione przez znanych producentów ultra-rarytasów czyli Kyrck. Ponure, mroczne i... no, po prostu norweskie (wiadomo o co kaman - ten specyficzny klimat jest nie do podjebania, a akcent, język i maniera wokalna typowa dla kapel z tego rejonu i z tego okresu, tj. początków lat 90-tych. Znaczy trudno żeby Norwegowie mieli nienorweski akcent, albo język ale no... tego.... ych... Kurwa, jestem inżynierem nie pisarzem, domyślcie się sami o co mi chodzi). Generalnie miast grzęznąć w słowne labirynty pełne zawiłości i złośliwych chochlików, które atakują mój i tak ubogi styl pisania, napiszę na zasadzie przyrównań:
1) Brzmienie - równie czyste co cygański biznesmen.
2) Klimat - subpolarny. Zimno, straszno, zajebisto.
3) Konstrukcja kompozycji - bardziej skomplikowana od łopaty, mniej niż budowa akceleratora hadronów.
Jak wszystko jasne, to zapodajemy konkretami.

1.De Mørke Makters Dyp
2.Maanens Natt
3.Under Den Blodraude Maanen
4.En Hymne Til Ondskapens Fyrste 

[DOWNLOAD]

wtorek, 18 marca 2014

No Pleasure in Life [US] - Happiness Is Not an Option [2009]

















Jedyna jak dotąd taśma tworu o niezaprzeczalnie niepokojącej nazwie i tytułach. Nazwie zarazem przyciągającej, sprawiającej że chce się sprawdzić co to kurwa za niedorypane jęczenie otrzymamy tym razem (od razu się włącza lampka ostrzegawcza: Achtung! Lamenciarze Detected!). Jeszcze zanim załączyłem rzuciło mi się na usta złośliwe "cierpcie kurwa z klasą, a nie" i "chuja macie na czole, a nie depresje", ale honor zwracam, bo trzeba przyznać że No Pleasure in Life swój egzystencjalny ból manifestuje w bardzo zacny sposób. Nie ma że jeden koślawy riff na dwa 60 minutowe utwory (się wymądrzam, a sam jestem nie lepszy ;-)) i że rzuciła i nie chce wrócić. I wymownego "yyyYYYYY! ;(" też nie ma, ani dźwięku gwałconych słoni zastępujących wokale, jak to było w czymś o nazwie "Drown in Solitude" (kolo zapoczątkował tzw elephant black metal, powinien pojechać na safari wraz z gościami z Torsofuck). Jest natomiast garść konkretnych chwytów, wpadających w ucho momentów i nieszablonowych zagrywek. Sam klimat jedynego jak dotąd dema amerykanów również jest mocno zróżnicowany. Duża doza autentycznego smutku, nieco psychodelii (zwłaszcza na początku), ale nie zabraknie też pierdolnięć przy których łepetyna podskakuje. Niesie duży ładunek emocjonalny, a jednocześnie nie jest to płaczliwe pierdzenie w klimatach Happy Days (btw, ich okładka z piekarnikiem marki "suicide" zawsze mnie rozpierdalała). Warto załączyć (chociaż i tak największym odkryciem w temacie DSBM w ostatnich czasach jest dla mnie ostatni krążek Licht Erlischt. Misterium! Kto nie zna, niech szoruje nadrobić!). Swoją drogą, coś za dużo tych nawiasów między zdania wtrącam (chyba jakiś taki chujowy styl pisania już mam).

...::: ULOTKA :::..

Stosować doodbytniczo, doraźnie, przy zaobserwowaniu błogości i zbyt dobrego nastroju.
Jeden utwór zawiera substancję czynną w postaci 0,5 mg black metalu i 100 kiloton jesiennej melancholii. Substancje pomocnicze: Depresja, wrzaski, smuty, tanie buty. Taśma nie powinna być spożywana przez maniaków Blasphemy i Revenge.
Skutki uboczne: Może powodować senność i biegunkę. W rzadkich przypadkach nocne polucje. Bardzo rzadko powolną i bolesną śmierć.
OSTRZEŻENIE! Zawiera orzeszki.

1.THE COILS OF DEPRESSION
2.HAPPINESS IS NOT AN OPTION

[DOWNLOAD]

wtorek, 11 marca 2014

Xanctux [Pol] - Mors Vincit Omnia [2014]























Nowa porcja minimalistycznych eksperymentów i duchowych torsji. Audialny fetor napęczniałej, trupiej ropy wydzielany był tym razem w większym stopniu za pomocą gitary klasycznej, aniżeli pianina, myślę jednak że klimat zbytnio się nie zmienił w stosunku do poprzednich wysrywów. Wciąż dźwięki są improwizowane, brudne, przesiąknięte oddechem niedotrawionej wódy i zgodnie z leniwą ideą tegoż projektu niedopracowywane, lecz zarazem szczere. Wyjątkowo znajdują się także dwa koślawo zagrane covery (Hypothermii i włoskiego Deathrow) oraz hołd w stronę Erika Satie, który kiedyś zagram równo i poprawnie. Ino mi się nie chce chcieć.
Jak ktoś nie lubi starszych nagrań, niech ma wyjebane, bo wciąż jest nierówno i nieprofesjonalnie. Kto nie wie czy lubi, oprócz całości wrzucam poniżej linki do pojedynczych splunięć.

1.THE BEGINNING
2.ROZDZIOBANY
3.ALL THAT YOU LOVE WILL BE CARRIED AWAY
4.EREMITA
5.ARS MORIENDI
6.ZGNILIZNA
7.MORS VINCIT OMNIA
8.DECREPIT TRIBUTE TO SATIE
9.GRÅTONER (HYPOTHERMIA COVER)
10.LUCI ED OMBRE (DEATHROW COVER)
11.THE ENDING

[DOWNLOAD]

Składanka Mirrorphobic






















Ukazała się właśnie składanka Mirrorphobic, na której mieści się muzyka czternastu artystów... Pardon, trzynastu artystów i jednego głuchego pojebańca, czyli mnie (z mojej strony krótki, instrumentalny utworek znany z "Suicidal Carnage & Dolorous Effusion" spełniający tutaj rolę outra). Płyta to zróżnicowany misz masz, w sumie nie znam większości z projektów współtworzących krążek, ale z tego co słyszę głównie są to zaangażowani twórcy, którzy mają już ukształtowaną "osobowość". Skłamałbym mówiąc że wszystkie z tych tworów mi siadają (z tej prostej przyczyny że nie siedzę w takich klimatach za bardzo), bez wątpienia jednak oryginalności co poniektórym odmówić nie można. Zaznaczam jednak, że nie jest to rzecz dla ortodoksyjnych fanów metalu/antymuzyki, a bardziej dla osób otwartych na nowe (i raczej niezbyt obskurne) gatunki, stąd też czuję się tu trochę jak miś żelek w paczce laysów. ;-) Kto jednak jest zainteresowany wydaniem paru złociszy na tenże materiał, link poniżej.

[BUY]

[LABEL]

niedziela, 2 marca 2014

Alastis [Che] - Promo [1991]


















Promo-taśma Szwajcarów. Zupełnie inne klimaty niż chociażby na ostatnim krążku. Więcej ciężaru niż melodii, obskurne brzmienie i wokale nasuwające mi skojarzenia z wczesnym Varathron. Całkiem niezłe.

1.INTRO / DAMNED FOREVER
2.BLACK WEDDING
3.HARD TRUTH

[DOWNLOAD]

Ravengod [Nor] - Demo [1996]























Ravengod wydało jedno demo. Nieoficjalny tytuł brzmi "Battle Metal". Ukazało się bardzo niewiele kopii, które trafiły w ręce znajomych zespołu. Ze znanych osobistości udzielali się tu Ulvhedin Høst (Taake) - na bassie oraz  kojarzony głównie z Helheim V'gandr, który z kolei odpowiadał za wokal i gitary. Na demosa składają się cztery niezatytułowane utwory, które niszczą klimatem. Kto jest stęskniony za nagraniami w stylu debiutanckiego albumu Satyricon, temu z pewnością przypadnie do gustu. Mocno polecam!

[DOWNLOAD]

Havorum [Grc] - Sirius-Draconis-Capricornus [1995]























Horda z Grecji. Na przestrzeni czasu działalności, tj. w latach 1994-1996 ukazały się trzy dema. Poniższy materiał to pół godziny szorstkiego, lecz niepozbawionego pierdolnięcia black metalu. Warto sprawdzić.

1.For the Sleep of Percifall
2.Occultus Veneficus
3.Queen Ereshkigal
4.Baad Angarru Ninnchizida
5.The Veiled One- Ancient's Funeral
6.Vermis Mysterin
7.Witchcraft of Souls
8.Abson Nar Mataron


[DOWNLOAD]

Asfyx [Grc] - The Spirit of the Dead [1989]
















Formacja z Grecji, wydali jedną taśmę demo. Słychać w tym wpływy wielu nurtów - głównie doom i thrash metalu. Miejscami kojarzy mi się nieco z muzyką szwajcarskiego Sadness, miejscami z Candlemass (chyba nawet kiedyś wystąpili razem na scenie). Ogólnie bardzo dobra rzecz. Na trackliście niby jest siedem utworów, ale dwa się powtarzają (nie wiem czy czymś się różnią - być może to te same kawałki wrzucone po raz drugi, by zapchać miejsce na taśmie). W każdym razie w paczce jest ich pięć.

1.EVIL CHAINS
2.THE DARK (NIGHTMARE)
3.BRIGADE
4.THE CELLAR
5.VOIVOD (VOIVOD COVER)

[DOWNLOAD]

Torment [Mex] - Ad Meiorum Cthulhi Gloriam [1993]
















Blackmetalowy akt z Meksyku, co chociaż nagrał tylko jedno demo, grywał liczne koncerty, między innymi u boku Rotting Christ, z którymi de facto trochę kojarzy mi się ich granie. Zacny i klimatyczny (a nawet zaryzykuję stwierdzenie że całkiem zajebisty) materiał, który mogę z czystym sumieniem polecić.

1.Awakening
2.Eternal Fight
3.Ishnigarrab
4.Dethroned Emperor (Celtic Frost cover)
5.Into the Pentagram (Samael cover)
6.At the Time Previous the Time


[DOWNLOAD]

sobota, 1 marca 2014

Amaka Hahina [Fra] - Elsia Keth [2001]



















Hakuna Matata to projekt Beleth Rima z Torgeist, uformowany już po rozpadzie Les Légions Noires. Trzyma jednak poziom najbardziej niesłuchalnych nagrań powiązanych z tym ruchem (takie Moëvöt o wiele bardziej mi podchodzi, chociaż podobny ma to zamysł). Chociaż z drugiej strony, po 10 minutach słuchania może wprowadzić w pewien trans... Nie jest to jednak zasługa geniuszu twórcy tych dźwięków, a kwestia monotonii (klepanie zdrowasiek przy woni kadzideł też powoduje stany "transcendentalne", co wielu przypisuje uzdrowicielskiemu działaniu Pana Jezusa, a w istocie to tylko kwestia zmiany częstotliwości fal mózgowych wywołanej taką formą 'medytacji'). Zresztą jak mam ochotę na takie doznania, puszczam sobie Sinoia Caves, Trencadis, czy nawet stary dobry 25 minutowy zapychacz z "Filosofem". Obiektywnie i zimno patrząc "Elsia Keth" to do bólu nieskomplikowane i chaotyczne plumki na klawiszach okraszone obłąkańczymi wrzaskami. Przeznaczone dla ludzi obdarzonych raczej niewysublimowanym smakiem muzycznym.

[DOWNLOAD]

Bestial Lust [Mex] - Rehearsal [1990]






















Jedna z wielu formacji która zaczerpnęła nazwę z tego właśnie kawałka Bathory. Ci kolesie to duet z Meksyku. Zaczęli grać w 1989 roku, wydali na świat jednak tylko jedną taśmę demo. Old-schoolowe, brudno brzmiące prucie.

1.INTRO / RETURN OF THE EVIL
2.INTO THE DARKNESS

[DOWNLOAD]

piątek, 28 lutego 2014

Grimorium [Swe] - Dead Tales [1990]

Zostawmy już w spokoju tego porąbanego nożownika Linuxa, czy jak mu tam było na nazwisko, zostańmy jeszcze jednak chwilę w Szwecji. Nasz magiczny wehikuł czasu zbudowany z brudu, pajęczyn i złowrogiej zimy przeniesie nas teraz dwa lata wstecz. Zapoznamy się z muzyką Grimorium - death metalowego projektu założonego przez Joakima Göthberga. Postać to znana z paru tworów - popierdalał sobie swego czasu w Marduk pod pseudonimem Af Gravf - w latach 1990-1993 na bębnach, a potem przez dwie Surowe Bezlitosne Zimy pełnił funkcję wokalisty. Pod szyldem Grimorium agrafka wysrał jedynie jedno demo, na którym mieszczą się cztery zacne deathmetalowe utwory. Ostatni kawałek brzmi jakoś dziwnie znajomo, ale nazwanie tego coverem byłoby chyba jednak sporym nadużyciem :-). W każdym razie pierdolnięcie jest, zło jest, chwytliwe riffy jest, ino alkoholu mało jest, bo się mnie kończy. Stąd też pisać mi się niedługo przestanie chcieć i znów zniknę na długie godziny.

1.Intro
2.Reptenance
3.Grimorium Necromantica 
4.Twisted Baptism

[DOWNLOAD]

Dysentery [Swe] - Black Fuckin' Metal [1992]
























Kontynuując temat tworów pana Angramain'yoła cofniemy się teraz do roku 1992. A nie, nie cofniemy się, bo już tam tkwimy. Zatem przyszedł czas na Dysentery. Rzecz ta działała jeszcze przed utworzeniem Azubh.... no kurwa, wiecie, nie chce mi się kolejny raz sprawdzać jak to się pisze. Tutaj tytuł dema jest nieco mylący, bo akurat black metal w tym znaleźć równie ciężko, co zapis nutowy kawałków Masonny w internecie. No, może trochę przesadzam - diabelskiego klimatu nie brak. W każdym razie w większym natężeniu jest to death metal. Taki death metal jak Old Funeral, Dartkhrone na debiucie czy Amputation... czyli "wiadomo w którą stronę to zmierza". ;-) Nieskomplikowane, ale bardzo fajne to i warto się zapoznać.

1.Black Fuckin' Metal
2.Rites of Bestiality
3.The Untombed
4.Blood Covered
5.Outro - A New Aeon 

[DOWNLOAD]

Daemonius [Swe] - Rehearsal [1992]

Jak już zapodałem Azhubham Haani, warto wspomnieć inny projekt Åkerlunda - Deamonius. Ukazał się pod tym szyldem chyba tylko jeden materiał demo. Jest to reh zarejestrowany 20 września 1992 roku. Brzmienie bardzo surowe, a koncept podobny jak w Azhubham Haani, aczkolwiek mam wrażenie że słychać w tym także nutkę death metalu, co czyni ten wyziew bardziej chwytliwym i wpadającym w ucho.

1.Cries From Beyond the Gates of the Ancient Crypts
2.Dark Winds of Unholy War
3.Through the Mysteries of the Forgotten Shrine 

[DOWNLOAD]

Azhubham Haani [Swe] - Total Evil [1992]





















Twór za którym stał Linus Åkerlund, znany również jako Angramain'yo. Rzecz raczej mało kojarzona w środowiskach hodowanych na facebooku łebków, ale w pewnych kręgach kultowa, o czym najlepiej świadczy pokaźna ilość bootlegów (tak przynajmniej mi się coś kojarzy ;-)). Poza tym Åkerlund spędził cztery lata w odosobnieniu, za próbę zabójstwa, co czyni go poniekąd Total Evil (szacun na drewutni oraz respekt ludzi borów, których wychowała ściółka i leśne poszycie, 'yoo).
Ogólnie nie jest to nic rewelacyjnego - ale sentymentalnym ludziom na pewno podejdzie, bo dziś mało kto już tak gra. No i to analogowe, piwniczne brzmienie... Chlyp.
Swoją drogą w trakcie słuchania przypomniało mi się że mam gdzieś w piwnicy starego Kaprala, ze zjebaną głowicą (przy nagrywaniu nie usuwa dźwięku zarejestrowanego na taśmie). Może za parę lat sprzedam jakiejś "jednoosobowej kapeli" jako profesjonalny sprzęt do nagrywania black metalu minionej epoki. ;-)

1.Saatan Mahatiim
2.Far Beyond the Stars
3.Blood Covered
4.Beast of the Doomed Burn

[DOWNLOAD]

wtorek, 11 lutego 2014

Dystopia / Skaven [US] - Split [1996]













Pozłorzeczyłem, powkurwiałem się, teraz czas na trochę dobrej muzy. Skaven już rzucałem, więc wiecie że rozkurwia. Tutaj mamy split z innym tworem z USA co się wabi Dystopia. By się nie rozpisywać, powiem tylko że też rozkurwia. I to powinno wystarczyć. Miłego odsłuchu!

1.SKAVEN - Reflective Skin
2.SKAVEN - Plague Wind
3.SKAVEN - Abscess
4.SKAVEN - Fleshy Curse
5.SKAVEN - Like the Worms That Crawl the Earth
6.DYSTOPIA - Anger Brought By Disease
7.DYSTOPIA - Jarhead Fertilizer
8.DYSTOPIA - Taste Your Own Medicine
9.DYSTOPIA - Instrumental


[DOWNLOAD]

Gorzkie żale i nędza duchowa



















Jestem troszkę monotematyczny, pisałem to już wielokrotnie kierowany rozmaitymi impulsami, warto jednak wszystkim przypomnieć raz jeszcze niepodważalną prawdę, że poczta to kurwy (z wyjątkiem waszych mam i kolegów, jeśli tam pracują ;-)). Przeszli ostatnio jednak w moich oczach na jeszcze wyższy szczebel skurwięcenia, co zaowocowało tym, że choć nie mam już nastroju na siedzenie w internetach, a ponadto mam was wszystkich w dupie, muszę się wam jednak pożalić. Do tej pory wyprowadzali mnie z równowagi chronicznym i niezwykle precyzyjnym niszczeniem przesyłek. Płyty bardzo starannie i dobrze zabezpieczone dochodziły w rozjebanych pudełkach wyglądających jakby przejechał po nich pierdolony walec drogowy - stało się już to jednak normą, więc zwyczajnie spodziewając się przesyłki z danym krążkiem, zaopatrywałem się wcześniej w pudełko oraz szufelkę i zmiotkę w celu sprzątnięcia plastykowych trocin pełniących niegdyś zaszczytną funkcję albumu. Z czasem człowiek akceptuje swój los - nie można przecież wymagać zbyt wiele od debili, którzy w wyżynach swej durnoty potrafią zgiąć płytę winylową w pół i wpierdolić ją do skrzynki pocztowej. To trochę jak z mottem PKP: "ważne że jadę". Ciężko mi jednak zrozumieć potęgę dysfunkcji owej instytucji, no bo przecież takie rzeczy mogą się zdarzyć od czasu do czasu, a nie w przypadku 70% transakcji du chuja wafla! Ja nie wiem, czy każdy tak ma, czy też może ja emanuję jakąś złą energią. No ale chuj z tym, kretynizm jestem w stanie przełknąć, bo i tak wszędzie go pełno - człowiek z czasem się uodparnia. Ale nigdy, przenigdy nie trawiłem i nie będę trawił złodziejstwa, bez względu na to czy chodzi o menela próbującego wcisnąć mi buchniętą ramoneskę, czy o wafla ze Svartjogurt czy innego Hellslaughter wyrywającego dupy na podpierdoloną muzykę puszczoną pod własnym szyldem. Dlatego ciśnienie mi skoczyło kurewnie, aż pod sam sufit. A było to tak...
Końcem listopada w fascynującą i pełną niebezpieczeństw podróż wyruszyła paczułeczka z Francji mieszcząca kasety w liczbie sztuk piętnastu oraz trzy cedeczki w charakterze bonusu. Pełen złudnej nadziei oczekiwałem. Mijały dni, tygodnie - cóż kurwa - okres świąteczny myślę sobie. A tu paczki ani widu ani słychu. W końcu się pogodziłem z faktem, że przesyłka musiała się gdzieś zawieruszyć i pewnie zalega pod toną kurzu i pajęczyny w jakimś obskurnym magazynie. Trudno, może wnuki kiedyś dostaną niespodziankę. Prawda jednak okazała się znacznie bardziej ponura. Paczka wróciła do nadawcy. Co w tym ponurego, powiecie? Ano to, że przesyłka była otwarta i splądrowana. Kasetkami co prawda nikt się nie zainteresował, nie przeszkadzało to jednak w przerobieniu ich na miazgę. I tutaj oczami duszy widzę jak jakaś pierdolona raszpla profanuje moją cenną przesyłeczkę prowadząc sobie dialog z kuleżanką:
Jadzia: Zocha, ale czy my tak właściwie dobrze robimy?
Zocha: A juści że dobrze! 2000 brutto mie płaco, na wódke nie starcza, a ja mam trzy dziecioki na utrzymaniu. Poza tym NALEŻY MI SIE. (Bo zauważyłem że większość tych co kradnie i podpierdala to osoby święcie wierzące że im się NALEŻY, zwykle powołujące się na skurwięta powstałe z chlustu ich spermy, bądź spermy partnera, w przypadku samic) A tu z Francji przesyłka. Rodzinę w Francji ma, burżuj jebany! Jakoś dziwnie się nazywa na nazwisko... Record Label.... pewno żyd!
Jadzia: A juści że mason i żyd. I złodziej! Nakradli się za całe życie.
Zocha: Jebani... A my tu ciężko pracujemy... Ale patrzaj... nie ma piniondzów!
Jadzia: Nie ma piniondzów? To my sie tu kurwa męczymy z otwieraniem tego gówna, a nie ma piniondzów?
Zocha: Niewdzięczny chamy. Weź przypierdol młotkiem i wyślij do zwrotu.
I tak się ta smutna historia kończy. Paczka wróciła tam skąd przyszła, z argumentacją że "wróciła, bo nie doszła". W sumie zauważyłem że ludzie zamawiający z Francji często mają takie przygody. Sam już nie wiem czyja to sprawka, z racji że tam ostatnio się jakichś podpalanych, szemranych kebabów zatrudnia na potęgę, więc nic nie jest pewne (nauczony doświadczeniem, obstawiam jednak nasze "usługi").
Żeby całe to moje smętne pierdzenie nie poszło na marne, postawię tutaj zapytanie - ktoś miał podobną historię i próbował walczyć o swoje? Czy ma sens składanie jakichś skarg albo czegoś w ten deseń? Nawet oaza spokoju mego pokroju może się w końcu przelać goryczą (yy... coś popierdoliłem chyba). Jakby mnie ktoś zaproponował 20 000 złotych zadośćuczynienia, lub świadomość że złodziejskie kurwiszcze które dokonało tego haniebnego aktu wyleci na ryj z roboty, druga opcja byłaby tą, przy której podpisałbym się obiema rękami.